Wszyscy, którzy są ze mną dłużej i regularnie tu zaglądają, wiedzą o mojej miłości do wszelakich past kanapkowych. Baba ganoush to popularna pasta z kuchni arabskiej, mimo to próbowałam jej dopiero pierwszy raz. Dlaczego? A ze względu na moją dawną niechęć do bakłażana… teraz jednak wiem skąd ta niechęć się wzięła: jak to zwykle bywa, z nieodpowiedniego sposobu przyrządzania! Próbowałam dodawać go do curry lub potrawek, gdzie po prostu gotował się z innymi warzywami. Tak zrobiony bakłażan był mdły z dziwnym posmakiem i o niezbyt przyjemnej dla mnie konsystencji. Natomiast w formie pieczonej smakuje doskonale! I właśnie pieczone bakłażany są bazą tej pasty.
Zapraszam na baba ganoush
Przepis:
- 2 bakłażany
- 2 ząbki czosnku
- 2 łyżki tahini (pasta z mielonego sezamu)
- 1 łyżeczka syropu z agawy
- sól i pieprz do smaku
- natka pietruszki i pestki granatu
Bakłażany myjemy, osuszamy i nakłuwamy widelcem w różnych miejscach. Układamy je w całości na wyłożonej papierem blaszce i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 220° na ok 30 min (o 15 minutach przekręcamy). Po upieczeniu studzimy bakłażany i kroimy na pół. Za pomocą łyżki wyjmujemy miąższ. Miąższ bakłażana łączymy z pastą tahini, zmiażdżonym czosnkiem oraz syropem z agawy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem i blendujemy na gładko. Podajemy z posiekaną natką pietruszki i pestkami granatu.
Próbowaliście już tej pasty?
tagi: wegańskie, śniadania, bakłażan, pasty do pieczywa





